o_co_chodzi

Co lekarz to opinia!

Co lekarz to opinia!
Oceń ten wpis

Co lekarz to inna opinia!

Jak już wcześniej pisałam z moimi dziećmi (Piotrusiem i Hubercikiem) chodziliśmy na rehabilitację prywatnie z której zrezygnowaliśmy. O czym pisałam tutaj http://blogmama.pl/poszlam-na-rehabilitacje-ze-zdrowym-dzieckiem-a-wyszlam-z-chorym-nasza-historia/ W międzyczasie załatwialiśmy sprawy z rehabilitacją na NFZ, lecz czas oczekiwania był strasznie długi. Od momentu dostania skierowania musieliśmy czekać 3 miesiące na wizytę w poradni. Gdy odbyliśmy nasze spotkanie to dostaliśmy skierowanie na ćwiczenia z fizjoterapeutą, na które mogliśmy się umówić wstępnie na kwiecień 2018 roku. Całą sytuację opisałam tutaj http://blogmama.pl/pilne-na-skierowaniu-do-fizjoterapeuty-a-cwiczenia-na-nfz-dopiero-za-rok/

Byłam zła, zawiedziona i rozczarowana, że tyle czasu musimy oczekiwać na ćwiczenia, by pomóc naszemu dziecku. Nie tracąc czasu poszłam do poradni rodzinnej po skierowanie do drugiej poradni rehabilitacyjnej z nadzieją na szybsze przyjęcie i udało się! Dostaliśmy się do poradni i od razu na wizytę do lekarza. Gdy lekarz obejrzał mojego Hubercika stwierdził, że rehabilitacja jest mu niepotrzebna, to, że dziecko jak to określił „przelewa się przez ręce, to nic” oświadczył, że nadaje się do baletu. Doktor zaznaczył, że dziecko musi odczekać aż zacznie samodzielnie chodzić wtedy można rozpocząć ćwiczenia. Gdy poinformowałam lekarza o prywatnej rehabilitacji na którą uczęszczaliśmy to powiedział, że niepotrzebnie chodziliśmy iż tylko zostaliśmy naciągnięci na kasę, a i tak dziecko miało nieodpowiednie ćwiczenia. Hubercik (9 miesięcy) ma słabe napięcie mięśniowe, a miał ćwiczenia rozciągające, co w jego przypadku było niepotrzebne.

Po jakimś czasie od opublikowania wpisu PILNE! Na skierowaniu do fizjoterapeuty, a ćwiczenia dopiero za rok!  zadzwoniono do mnie z poradni w której wizytę umówiliśmy na kwiecień 2018. Poinformowano mnie, że zwolniło się miejsce i możemy zaczynać już ćwiczenia. Na rehabilitację uczęszczamy już od trzech tygodni, a wizyty mamy dwa razy w tygodniu. Stwierdzono, że spotkania z fizjoterapeutą są potrzebne. Jestem obecna przy zajęciach i rzeczywiście, wszystko co jest wykonywane z moim dzieckiem nie ma nic wspólnego z wcześniejszymi naszymi prywatnymi zajęciami. Jak opisała mi to Pani przeprowadzająca ćwiczenia, „Hubert jest dopieszczany w rehabilitacji”. Takie zajęcia mają na celu wspomóc mojemu dziecku wzmocnić mięśnie i pomóc zacząć raczkować. Jeszcze czeka nas kilka spotkań i kolejna wizyta u specjalisty, który określi postępy mojego dziecka oraz wyda opinię, czy dalsze spotkania są nam potrzebne, czy też moje dziecko nie musi już być rehabilitowane.

Nie mam pojęcia od czego zależy wydawanie opinii lekarzy, czy faktycznie od zdrowia dziecka, czy też od wolnych miejsc w ośrodku rehabilitacyjnym?!

Czy któraś z Was spotkała się z tak różnymi opiniami lekarzy, czy tylko ja miałam taką przyjemność !?


hubercik

 

Facebook Comments

Skomentuj

4
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sandra
Gość

My mielismy znajomego ktory polecil nam zeby w centrum rehabilitacji neurolog obejrzala synka. Bo naprawde duzo dzieci ma napiecie miesniowe lub slabsze. Tylko musimy dostac skierowanie od lekarza. Polecil nam bo w trakcie rozmowy mowiliamy ze mocno zaciskq piastki duzo placze troche w jedna strone sie odgina itd. Pierwszy lekarz, nasz pediatra, ze ona takiego skierowania na oddzial terapii dac nie moze. Od tego jest droga sluzbowa i ona moze dac do neurologa. Obejrzala syna no i oczywiscie nic mu nie jest. Poszlismy do drugiego lekarza- prywatnego z opieki medicover bo takowa mamy z pracy – nie moze dac skierowania… Czytaj więcej »

Monika Kondzior Daniłowicz
Użytkownik

Tak to jest z tymi lekarzami, tak jak piszesz”ręce opadają”.

matkapolka89
Gość

Niestety również spotkałam się z lekarzami, którzy stawiali różne diagnozy mojemu synowi, albo ich pomoc i opieka była oburzająca, niestety jaka płaca – taka praca, jakie wykształcenie takie kompetencje, dla mnie osobiście niektórzy lekarze z którymi miałam styczność nie powinni być ,,lekarzami”, która kojarzy się z wielką empatią i wiedzą… cóż. Szkoda jednak, że stawiane są złe diagnozy dzieciom, które często na tym cierpią. Ja również miałam rehabilitację z synem, ale trafiłam na Panią, która bardzo szybko rozpoznała problem i żadna rehabilitacja nie była potrzebna, bo sprawiała dziecku ból, okazało się, że syn ma napadowy kręcz szyi, który mija z… Czytaj więcej »