nuk

Mały a samodzielny. ;-)

Mały a samodzielny. 😉
Oceń ten wpis

Mały a samodzielny.;-)

Mój synek Hubercik ma 9 miesięcy, małymi kroczkami wchodzi w samodzielność. Oczywiście ta samodzielność jest adekwatna do jego wieku. Gdy się urodził był takim bezbronnym leżącym, w zasadzie wcale nie ruszającym się maluszkiem. Z każdym dniem, tygodniem, miesiącem dochodziły jakieś nowe umiejętności. A to podnoszenie główki, unoszenie rączek ku górze i łapanie zabawki, przewracanie się na brzuszek, turlanie się, a teraz jesteśmy na etapie „pełzania”.

Pierwsze miesiące życia to czas niezwykle dynamicznego rozwoju wszystkich narządów i układów w ciele maluszka. Z bezbronnego, nieumiejącego przeciwstawić się sile grawitacji maleństwa, dziecko w ciągu kilku miesięcy zmieniło się w całkiem autonomiczną i zaradną jednostkę. Już bez trudu dociera do wyznaczonego celu pełzając i wspinając się na różne rzeczy, takie jak szafki, łóżko.

Już od 3-4 miesięcy zaczął poznawać swoje ciało. Zaczął odkrywać, że ma rączki, często im się przygląda, bawi się swoimi paluszkami i dłońmi. Po rączkach przyszedł czas na brzuszek, który służy mu na razie do zabawy chyba jako bębenek, bo często w niego stuka i cieszy się z wydobytych dźwięków. Bawi się więc dłońmi, brzuszkiem, a od niedawna kolankami i stópkami, które często trafiają do buzi. Hubercik z każdym dniem ma większą świadomość swojego ciała, lubi się nim bawić, nawet można powiedzieć, że jego ciało jak na razie jest najlepszą jego zabawką. Każdy dzień niesie dla mojego dziecka nowe odkrycie rozwojowe, ma większą świadomość swojego ciała, umie nim już manipulować i sprawnie się posługiwać.

Żadne nowe odkrycie mego dziecka nie idzie na marne, przecież to wszystko jest po to by mój synek, dotąd jeszcze tylko skoncentrowany na sobie, mógł wreszcie ruszyć w wielki świat i poznać inne rzeczy, dźwięki, umiejętności potrzebne do funkcjonowania w społeczeństwie.

Hubert jest w ciągłym ruchu, nie znosi pozycji leżenia na plecach, która jest już zupełnie niefunkcjonalna, niewygodna a co najważniejsze nudna, bo ileż to można leżeć i leżeć… Ja, jako mama pozwalam mojemu dziecku na zabawę, oraz nie utrudniam mu ruchów, nie przeszkadzam mu w jego swobodzie, nie wkładam go do chodzika, bo wiem, że nic dobrego z tego nie wyniesie, nic w ten sposób nie przyśpieszę, w niczym go tym nie uchronię. Zapewniam mu pełne bezpieczeństwo i pozwalam bawić się mu całymi dniami na podłodze.

Pozwalam Hubercikowi na to by bawił się, nie stresując się przy tym, że się pobrudzi, co często mu się zdarza przy samodzielnym jedzeniu, zabawie, pełzaniu. Mój maluszek ma już tak sprawne dłonie i paluszki, ze potrafi wyzbierać wszystkie śmieciuszki z dywanu. Uwielbia się bawić różnymi przedmiotami, które można łatwo utrzymać i włożyć do buzi. Jest teraz na etapie „smakosza”, wszystkiego próbuje co znajduje się w zasięgu jego wzroku.

Lubi, gdy podaję mu butelkę do rączek, którą może sam trzymać, bawić się nią i oczywiście od czasu do czasu posmakować zawartości. Takie picie samodzielne z butelki sprawia mu ogromną frajdę. Mój maluszek ząbkuje, więc przy nauce picia z butelki- kubeczka sprawdzają się miękkie silikonowe, wygodne ustniki, które nie naruszają delikatnych dziąseł i ząbków. Fajnie, jeśli taka buteleczka – kubeczek ma wygodne i łatwe do trzymania uchwyty, które są wykonane z antypoślizgowego tworzywa, umożliwiające bezpieczne i wygodne trzymanie butelki. Takie uchwyty powinny być dostosowane do małych rączek dziecka. Buteleczka, czy kubek powinna być łatwa w czyszczeniu i użytkowaniu a jej demontaż powinien być łatwy i umożliwiający dokładne wyczyszczenie butelki po pozostałościach pokarmu, ponieważ każda mama dba jak najlepiej o swoje dziecko i nie może pozwolić na żadne infekcje żołądkowe u swojego maluszka. I tu polecamy butelkę NUK- FIRST CHOICE. To doskonała buteleczka na początki samodzielnego picia przez maluszka.

Moje dziecko jest w ciągłym ruchu, wszędzie go pełno, ze starszym braciszkiem Piotrusiem tworzą zgrany duet w rozrabianiu i rozwalaniu zabawek po całym pokoju. Zabawki w naszym domu są wszędzie w każdym kątku, zakamarku, pokoju, a nawet kuchni. Jeśli w tych zabawkach zaginie smoczek to już zabawa dla rodziców na kilkanaście minut a czasem nawet godzin!;-p Zakończyliśmy nasze ciągłe poszukiwania smoczka, zaoszczędzając przy tym czas oraz nerwy. I tak znaleźliśmy idealny duet, który skrócił nasze poszukiwania… tym duetem jest smoczek uspokajający NUK Freestyle oraz łańcuszek do smoczka uspokajającego. Łańcuszek posiada praktyczny klips, który można łatwo przyczepić do ubranek dziecka, bądź pasa w foteliku samochodowym lub krzesełku do karmienia. Smoczek przyczepiony do łańcuszka a następnie do ubranka na dziecku chroni smoczek przed zgubieniem i zabrudzeniami. Nasz smoczek uspokajający Freestyle jest przyjazny dla skóry mojego maluszka, ponieważ posiada duże otwory wentylacyjne oraz mniejszą powierzchnię smoczka mającą kontakt ze skórą. Smoczek ma piękny zimowy motyw z pingwinkiem, oraz posiada mało widoczny przeźroczysty uchwyt. Najważniejsze w tym smoczku jest to, iż ma oryginalny anatomiczny kształt gumki, oraz tarczkę dopasowaną do jamy ustnej dziecka. Moje dziecko nie jest karmione piersią, więc używa butelki i smoczka uspokajającego. Przypinam mu smoczek łańcuszkiem do bluzeczki i w każdej chwili Hubercik może sięgnąć po swojego pocieszyciela, dzięki czemu nie musi wymuszać płaczem smoczka i ciągłej bliskości mamy.

NUK’owe produkty polecamy, bo dobro, rozwój i zdrowie Wszystkich dzieci na uwadze mamy! 😉

 

 

 

 

Skomentuj